28 Grudnia

Po świętach pozostała już tylko plama na obrusie, choinka w salonie oraz sterta zamówionego jedzenia (które przez najbliższe dni będzie stanowiło podstawę mojego śniadania do pracy). Nie przepadam za świętami, co roku jeżdżę w wigilię do rodziny. (Jeśli istnieje szansa by stać się nie widzialnym, z pewnością jest to ten jeden dzień w roku.)

Pocieszam się jednak wolnym popołudniem i drzemką do godziny dziesiątej. W końcu nie ma nic lepszego jak leniwe popołudnie, kubek gorącej zielonej herbaty i widok rozleniwionego kota, który wyleguje się na łóżku w promieniach grudniowego słońca. Na biurku widnieje sterta zaległej prasy modowej a na tablicy cała lista rzeczy do zrobienia. W takie dni czuje się najlepiej. Jutro wraca mój luby, nie widziałam go półtora tygodnia. To chyba nasza pierwsza tak długa przerwa. Strasznie za nim tęskniłam. Doskonale o tym wie moja koleżanka która była mi towarzyszką na wczorajszych zakupach, gdzie zaliczyła poświąteczny debet. (nie znalazłam lepszego sposobu na zaspokojenie swojej tęsknoty, nie licząc cosmopolitan'a :')



ann