Święta.

Nic nie doprowadza mnie do szału tak jak okres przedświąteczny. Rozumiem że każdy chce by święta wypadły jak najlepiej, ale czemu nie mamy w tym wszystkim umiaru? Czy nie łatwiej wszystko zaplanować chwilę wcześniej? Kolejki w supermarkecie gwarantują nam minimum piętnaście minut z życia, nie mówiąc już o możliwym uszczerbku na zdrowiu dla kawałka ryby. W końcu to tradycja! Tylko że zgubiona gdzieś pomiędzy półkami w super markecie. A moim zdaniem wbrew temu wszystkiemu, nie trzeba wiele! Czasem wystarczą zamówione pierogi i chwile spędzone z rodziną. W końcu w tym dniu, to ona powinna być najważniejsza.

Dziś w tym tłumie starałam się, uszczęśliwić siebie. Dotychczas tą drobną przyjemnością było buszowanie po sklepach bez pośpiechu, z premią i masą wolego czasu w kieszeni. Tym sposobem moja szafa wzbogaciła się o trapery, które chodziły za mną bite trzy sezony. Z rana dokończyłam wszystkie zaległe sprawy, opłaciłam rachunki a nawet zapisałam się na jazdy. 

Unikanie supermarketów w tym czasie ma też swoje plusy udało mi się kupić przepiękną gwiazdę. Nie jest to moja ulubiona roślina ale nie mogłam się oprzeć.

Nie wiem czy to za sprawą tego że za oknem nie widać ani jednego płatka śniegu, czy odległości jaka mnie dzieli od kogoś bliskiego ale czuje że w te święta będzie mi czegoś brakować.



ann