Z cyklu, pozwiedzajmy cos - Goraca Hiszpania

Są w moim życiu podróże, które nie należą do najlepszych - nie chodzi o to że są złe, po prostu czasem brakuje takiego czynnika, jakim jest ładna pogoda.

Nie licząc ubiegłorocznej Chorwacji, którą na pewno jeszcze tu opiszę, jednym ze słabszych wyjazdów pod tym względem okazał się mój tegoroczny wypad do Hiszpanii. Jeśli ktokolwiek zaproponuje mi jakąkolwiek wyprawę w tym kierunku gwarantuję że go wyśmieję, zwłaszcza na początku lata!

Tak jak poprzednio skoncentruję się odrobinę na logistyce a potem opisie całego pobytu. Wszystkie swoje podróże zaczynamy jak większość ludzi - w piątek.

Los chciał że wszystkie wyloty z Warszawy w kierunku Malagi, były tylko w środku tygodnia. No nic wylatujemy z Wrocławia! (raptem miesiąc po zakupie, pojawiły się tanie loty z Modlina na PIĄTKI!)

Do Wrocławia udaliśmy się liniami kolejowymi InterCity - Pendolin, status studenta jest naprawdę świetną sprawą! Tanio, szybko i wygodnie ❤

Niestety już na starcie mieliśmy lekką obsuwkę pociąg został podstawiony z około półgodzinnym opóźnieniem!




We Wrocławiu przywitał nas mój tata, jakżeby inaczej i to on zawiózł nas na lotnisko następnego dnia. Nie wiem czym ludzie tam dojeżdżają, naprawdę. Czas na lotnisku niestety szybko zleciał - czy już pisałam jak bardzo, bardzo nie lubię starować? Mój błędnik szalej za każdym razem..! Od samego oglądania mam dość!



Po wylądowaniu szybki odbiór bagaży i tax'ówką na dworzec, gdzie wpakowaliśmy się w autobus linii avanzabus - po kilku godzinach dojechaliśmy, aż za Gibraltar do Algeciras gdzie kolejna przesiadka w podmiejski autobus, który to z kolei zawiózł nas do bajecznej Tarif'y niewielkiej miejscowości na skraju Hiszpanii, 13 km od afryki tuż nad brzegiem oceanu! ❤